Cry smallMaleńka Dominiko…

Wiem, iż nigdy nie poznasz treści mojego listu, ale i tak postanowiłam go napisać… Po prostu mi wstyd, i w pewnym sensie czuję się winna… Sama jestem mamą dwuletniego Dominika oraz lekarzem medycyny ratunkowej… Stąd takie naturalne poczucie współodpowiedzialności za los pacjenta – zwłaszcza małego bezbronnego dziecka… Ze łzami w oczach i zwieszonym nosem czytałam Twoją historię… Choć chciałabym wiedzieć dlaczego tak się stało, to niczego to już nie zmieni. Nic nie przywróci Twojego szczebiotu zrozpaczonym rodzicom… Wybacz nam Dominiko, iż mało kto spieszy się kochać ludzi, mimo że tak szybko odchodzą” … Kasia.

MERITUS

A tymczasem rozpoczęło się polowanie na kozła ofiarnego… Zawiódł system? Zawiódł czynnik ludzki? Prasa, radio i telewizja ponownie wtórują sobie w rozkręcaniu sensacyjnego materiału, podsycając sprzeczności i rozgrzebując świeże rany. Sprawę skierowano do prokuratury chyba tylko po to, aby uspokoić sumienie, lub też odepchnąć jakiekolwiek poczucie winy. Czy powstanie kolejna teoria spiskowa z lekarzem, ratownikiem, dyspozytorem czy też ministrem w roli głównej? A może by tak każdy głęboko się zastanowił nad odpowiedzialnością jednostki oraz systemu w medycynie ratunkowej? Prośba czy też wołanie o pomoc powinny być równoznaczne z przejęciem pewnego stopnia odpowiedzialności za pacjenta… Nie ma tu miejsca na medycznego ping-ponga z opcją odbicia piłeczki do wzywającego. W systemie odpowiedzialnym to właśnie przedstawiciel służby zdrowia uruchamia kolejne ogniwa łańcucha pomocy. Zbytnia złożoność systemu to już zupełnie inna para kaloszy. Jednakże, wystarczyłoby, iż na każdym etapie stosuje się zamkniętą pętlę komunikacyjną podtrzymywaną przez lekarzy, ratowników czy też dyspozytorów. Przecież to my posiadamy wiedzę medyczną, oraz orientujemy się w możliwościach poszczególnych jednostek systemu reagowania. Wymaganie od pacjenta jakiegoś zestawu magicznych zaklęć celem uzyskania niezbędnej pomocy graniczy po prostu z herezją. Nie twierdzę, iż wyjazd ZRM do każdego wezwania jest absolutnie konieczny, bo niektórym pacjentom najwyraźniej już karetka z karetą się miesza. Niemniej jednak każde wezwanie to wyzwanie odpowiedzialnych – choćby nam przyszło w Weissa się zabawiać, wydzwaniając po przychodniach i punktach opieki całodobowej w „bardzo nietypowych sprawach”.

MERITUS

Cytując wiceministra Neumanna śmierć malutkiej Dominiki „była kompletnie bez sensu”. W czym więc sens dochodzenia i gdybania??? Czytam, iż minister Arłukowicz winnych będzie szukał i karał. Jako że to problem ogólno-systemowy, lista byłaby z pewnością bardzo długa, a jego nazwisko zarówno hierarchicznie, jak i alfabetycznie miałoby duże szanse na czołową pozycję. Z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że Panu ministrowi najwyraźniej teki się pomyliły. A może ktoś tak złośliwie podmienił? Szukanie i karanie winnych należy do kompetencji resortu sprawiedliwości! Jeżeli to kwestia zbyt dużej ilości wolnego czasu, to ustawa czeka!!! Podjęcie skutecznych działań w kierunku usprawnienia systemu ratownictwa medycznego byłoby jedyną słuszną drogą ku zadośćuczynieniu za śmierć Dominiki…